| Vladimir Nabokov, Splendor, przeł. Anna Kołyszko. Warszawa: Muza, 2006.     "Dociekliwy czytelnik mógłby zapytać, jak główni bohaterowie Splendoru mają się do postaci moich pozostałych czternastu (rosyjskich i amerykańskich) powieści. Martin jest najbardziej uprzejmy, prawy i ujmujący ze wszystkich moich młodych ludzi, a mała Sonia, o matowych, ciemnych oczach i niesfornych czarnych włosach (w żyłach jej ojca, sądząc z nazwiska, musiała płynąć czeremiska krew), powinna zostać uznana przez znawców pokus i praktyk miłosnych za najosobliwiej pociągającą ze wszystkich moich młodych dam, acz przy tym, niewątpliwie, kapryśną i okrutną bałamutkę. Jeżeli można poniekąd uznać Martina za mojego dalekiego krewnego (sympatyczniejszego, lecz też dużo naiwniejszego ode mnie), z którym łączy mnie garść wspomnień z dzieciństwa i pewne późniejsze upodobania, to jego bezbarwni rodzice, per contra, praktycznie nie przypominają moich." Wstęp 8 grudnia 1970, Montreux | ![]() |